Logowanie



Naszą witrynę przegląda teraz 20 gości 
<<  Wrz 2020  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   1  2  3  4  5  6
  7  8  910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Refleksje po X Magnificacie z Aleksandrą Sceliną

 
 
 JA NIE UMIEM ŻYĆ BEZ UWIELBIENIA BOGA-  Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała.( Ps.34, 2)

10 jubileuszowy  Magnificat  w domu przyjęć Anna w Gorzyczkach przeżywany 15 stycznia 2016 r.-w Roku Jubileuszu Miłosierdzia- był czasem szczególnego świadectwa, głoszeniem Dobrej Nowiny o miłosierdziu Boga, który złożył w sercu Aleksandry Sceliny- gościa tego spotkania- łaskę radosnego uwielbienia Boga i chodzenia w blasku Jego obecności, niezależnie od okoliczności życiowych. To wydaje się nieprawdopodobne, ale świadectwo tej kobiety było tak mocne i przekonujące, że nie sposób zaprzeczyć faktom. Przyjechała wraz z mężem Iwo i najmłodszym 7-letnim synem Józiem, który urodził się z Zespołem Downa (od 20 lat są w związku małżeńskim; są rodzicami 3. synów: Janka, Pio i Józia).  Zaprezentowali także film o Józiu: ?Pasja życia?, poprzez który pragną oddać Bogu chwałę, ponieważ widzą, jak Bóg działa w ich życiu, jak przeprowadzał ich przez ciemne doliny lęku, bezradności, jak prowadzi i obdarza łaską, jak daje radość, pokój i miłość w każdym położeniu, dzięki bezwarunkowemu zawierzeniu Jego miłości i miłosierdziu. I nie chodzi tu o jakieś spektakularne cuda, ale o cud życia z Bogiem poprzez uwielbienie. Uwielbienie rodzi radość w sercu, czyni nas ludźmi radosnej nadziei, ludźmi zawierzenia w każdym doświadczeniu i w każdym czasie - wyznała.

Aleksandra Scelina ? o sobie i dziennikarze katoliccy o Niej?.

Ja wychowałam się w rodzinie wierzącej, praktykującej, ale z pewnymi obciążeniami. Jako dziecko sama próbowałam dotrzeć do sedna wiary. Pamiętam jedno takie zdarzenie, a właściwie zderzenie z prawdą. Byłam jedenastoletnią dziewczynką, stałam przy oknie w moim pokoju i dekorowałam je, bo akurat w naszej parafii trwało nawiedzenie obrazu jasnogórskiego. Stanęłam w oknie i w całej swojej bezradności wypaliłam prosto z mostu: ?Panie Boże, czy Ty w ogóle istniejesz??. I pamiętam, że usłyszałam wówczas w sercu wyraźny głos: ?Ja Jestem?.{?} Było to bardzo przejmujące doświadczenie (?) ,   pozostawiło w moim sercu pewność: On jest. Jest i kocha. [?]

Pewnego razu Aleksandra Scelina poszła na Eucharystię z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Usłyszała takie proroctwo: Jest tu kobieta, która jeszcze nie wie, że niedługo urodzi dziecko. Urodzi, lecz z dzieckiem będzie jakiś problem. Ale Niepokalana i Jezus ochronią to dziecko. Aleksandra zobaczyła, jak Niepokalana trzyma w rękach malucha. Siedział w dłoniach Maryi bardzo bezpiecznie. A potem o wszystkim zapomniała. Kilka tygodni później dowiedziała się, że jest w ciąży. [Agata Puścikowska, GN 46/2011]

[?]W styczniu 2008 roku, w 2. miesiącu ciąży, siedziałam tu, na kanapie w pokoju, i zaczęłam krzyczeć do Pana Boga: ?Powiedz mi coś, bo ja już dalej nie mogę tak żyć. Zabierz tę niepewność!?. [?] Powiedziałam: ?Panie Boże, albo konkretnie mi powiesz, o co w tym wszystkim chodzi, albo niech się to już wszystko jakoś skończy?. Włączyłam radio. I usłyszałam, jak jakiś mężczyzna wypowiedział w jakiejś audycji słowa: ?Bóg, dając życie, nigdy się nie myli?. Koniec, kropka. Wyłączyłam radio i poczułam ogromny pokój. Usłyszałam odpowiedź. Konkret. Czułam, że tym słowem dotknął mnie sam Bóg. [?]   Gdy urodził się Józio ? chłopczyk z zespołem Downa ? to wydarzenie wróciło jako obietnica, że tak ma być, że to nie jest żaden błąd. Że On kocha i zatroszczy się o wszystko.  (Z Aleksandrą Sceliną rozmawia Marcin Jakimowicz, GN 48/2012 ? fragm.          Otworzyła Ewangelię  z dnia urodzin Józia, przeczytała pierwsze czytanie z Księgi Izajasza, a w nim zdanie: ?Kto by tam poszedł? Oto ja, poślij mnie?.( por. Iz., 6, 3-8)  I mocny dreszcz: Jeżeli nie ma nikogo innego, kto by cię, Józiu, przyjął, to ja cię przyjmę. I na nowo stanęło Aleksandrze przed oczami proroctwo. Gdy popatrzyła na Józia, wiedziała już, kogo wtedy w dłoniach trzymała Niepokalana.

ALEKSANDRA MAIK- SCELINA, slawistka, mama trzech synów, mieszka w Chorzowie . Ola od lat posługuje podczas modlitw o uzdrowienie przy chorzowskiej parafii św. Jadwigi . Wraz z mężem Iwo- polonistą odkrywają wartość Słowa Bożego i piękno modlitwy, którą praktykują codziennie razem z synami. Uwielbienie Boga rodzi w niej życie i radość, która jest darem Ducha Świętego. Pragnie, aby Kościół uwielbiał swego Pana, oddawał chwałę Bogu, który jest dobry i godny  uwielbienia.

 

Świadectwo postawy radosnego dziękczynienia i uwielbienia Boga w każdym czasie, także w cierpieniu !

Na wieki będziesz wysławiać moją łaskę! ( por. Ps. 89, 2)

Papież Franciszek stwierdził, że :?Uwielbienie jest źródłem życia w nas?.
14 lat temu Ola była w Medżugorie, sama, bez rodziny. Doświadczyła tam niezwykłego spotkania. Miała głębokie przynaglenie, aby pomodlić się pod figurą Maryi. Zobaczyła kapłana,  który w 40- stopniowym upale modlił się i nakładał ręce na chorych. Ona podała mu wody. Ten kapłan nałożył na nią ręce i doświadczyła wtedy chrztu w Duchu św. Wstąpiła w nią wielka radość. Usłyszała w sercu: ? Na wieki będziesz wysławiać moją łaskę?( Ps. 89). W dniu 15 stycznia 2016 r. , kiedy dawała świadectwo podczas Magnifikatu w Gorzyczkach, ten psalm był czytany podczas liturgii w kościele. To dla niej potwierdzenie!  Nieustanne uwielbienie Boga, opisane w Apokalipsie św. Jana, jest  głębokim pragnieniem Aleksandry, które Bóg złożył w Jej sercu.  Ona pragnie uwielbiać Baranka, który godzien jest przyjąć chwałę i moc i wdzięczność i cześć i uwielbienie, w miejscu, w którym jest i w okolicznościach, które tworzą realia Jej życia.  ( por. Ap. 4, 8-11; 5, 9-14) Uwielbienie jest jej decyzją, ona pragnie, chce oddać chwałę Bogu, który JEST, który kocha, prowadzi Uwielbienie to sposób życia, odpowiedź na okoliczności,  jest odpowiedzią, w kim pokłada ufność i kto jest wart jej miłosnej uwagi. Jest po prostu probierzem wiary.  Z uwielbienia wypływa moc.


Uwielbiajcie ze mną Pana,/ imię Jego wspólnie wywyższajmy! Szukałem Pana, a On mnie wysłuchał / i uwolnił od wszelkiej trwogi. ( Ps. 34, 4-5)

Kiedy zaczęła dziękować Bogu, wtedy o poranku, gdy urodził się niepełnosprawny Józio, mimo że nie rozumiała tego, ale poszła za słowem, które usłyszała w sercu: ? Zacznij dziękować?, wtedy opanowywał ją pokój. Józio już na drugą dobę zaczął pić z piersi, ona przytulała go; dziękczynienie przecięło wszelkie diagnozy, bowiem żadna diagnoza nie ma mocy na coś, co zainicjował Bóg. To doprowadziło ją do uwielbienia. Tylko dlatego, że miłosierny Bóg dał jej łaskę uwielbienia, a ona tę łaskę przyjęła bezwarunkowo, z ufnością, mogła przejść przez te ciemne doliny cierpienia ( matka niepełnosprawnego syna z zespołem Downa), gdyż Bóg był z Nią.  Józio mało mówi. Modlili się wraz z mężem, aby Bóg objawił się w nim  jako Pan rzeczy niemożliwych. Po tej modlitwie przez godzinę Józiu wołał: mamusiu, a potem: tatusiu; w końcu krzyczał: Dzieci, dzieci, Bóg działa!  Aleksandra wyznała też, ze Bóg przynagla ją do tego, żeby zobaczyć Kościół, który uwielbia , oddaje chwałę Bogu, który jest dobry i godzien uwielbienia.

?..Weźcie na siebie Moje jarzmo [?]? (por. Mt.11,28-30)

Każda z nas jest w rękach Boga, nikt nie może tego planu zburzyć. Nie jesteśmy przypadkiem. Bóg nas zapragnął, umiłował i zna nas po imieniu ( por. Ps. 139). On nas prowadzi do pełni życia i szczęścia. Zna nas do głębi i przenika nasze myśli i pragnienia serca. Prowadzi nas najlepszą drogą, bo nas kocha i wie, co nam jest potrzebne. Przyjmuje nas w naszej słabości, przebacza nam grzechy, wie, że sami nie damy rady się zbawić. To Jezus oddał życie za nas z największej miłości. Jego Miłosierdzie jest bez granic, On pochyla się nad każdym swoim dzieckiem. Trzeba Mu zaufać bezwarunkowo, otworzyć serce na Jego obecność, pozwolić Mu działać w nas przez Ducha św., który został nam dany. Zaprzyjaźnić się z Bogiem, który jest naszym najlepszym Ojcem i zrezygnować z samowystarczalności. To czyni utrudzonego i obciążonego człowieka wolnym, pozwala w pokorze serca uczyć się od Jezusa cichości i łagodności i w konsekwencji doświadczać pokrzepienia i ukojenia. Wzięcie na siebie ?jarzma? posłuszeństwa Bogu sprawia, że  Jego ?jarzmo jest słodkie, a  brzemię lekkie?. Pisze o tym ewangelista Mateusz: 11, 28-30.

Szczęśliwy lud, co umie się radować: / Chodzi, o Panie, w świetle Twego oblicza.//  Cieszą się zawsze Twoim Imieniem,/ wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.// Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi, / a dzięki Twej przychylności moc nasza się wznosi. ( Ps. 89, 16-18)

Te słowa psalmu odzwierciedlają to, czego Aleksandra doświadczyła w swoim życiu.  Jej świadectwo było głoszeniem Dobrej Nowiny z mocą, dla tych, którzy jej słuchają i przyjmują z wiarą.  Ona jest przekonana, że Bóg będzie się nam objawiał jako Bóg mocny, wszechmogący, który może wyprostować nasze ścieżki. 

? Bóg dając życie, nigdy się nie myli?.

8 lat temu nosiła w sercu wielki smutek, że jej życie nie owocuje.  W Ewangelii św. Jana ( J. 10,10)  jest zapewnienie Jezusa: ? Przyszedłem, aby owce miały życie, i miały je w obfitości?. A ona  czuła się zmęczona życiem, czuła, że trochę minęła się z przeznaczeniem.  Natrafiła w Biblii na przypowieść o nieurodzajnym drzewie ( Łk. 13, 6-9). Ten fragment  ją głęboko poruszył. Pragnęła, aby Bóg ją ?okopał?, jak owe nieurodzajne drzewo, aby owocowała. Modliła się o to. Nacięcie korzeni ma na celu właściwe ich ukierunkowanie na wody głębinowe. Pozwoliła, aby Bóg przyciął jej korzenie, choćby to ją bolało. Niedługo musiała czekać. Okazało się, że jest w ciąży, ale nie umiała się z tego faktu wtedy cieszyć.  Gdy była zupełnie zniechęcona i nie mogła sobie poradzić  z tym faktem, wołała desperacko do Boga, aby jej dał odpowiedź, aby zrozumiała, co się z nią dzieje. Włączyła radio i usłyszała jedno zdanie w audycji, które wypowiedział jakiś mężczyzna:? Bóg dając życie, nigdy się nie myli?, wtedy zalał ją pokój. Już o nic nie pytała.

Jeszcze jedno istotne oczyszczające doświadczenie przeżyła podczas rekolekcji, podczas których o. J. Verlinde zaprosił zebranych do Nazaretu, aby razem z Maryją i Józefem przeszli pierwsze 9 miesięcy życia w łonie matki. Odkryła wtedy własny fundament, że jej prawdziwym Ojcem jest Bóg- Abba, który ma też znamiona matczyne. Nosi ją w łonie Ten, który jest miłosierny, tzn. ten, który ma łono. Odkryła swoją prawdziwą tożsamość: jestem umiłowaną córką Boga! Urodziłam się, bo Bóg mnie chciał, zaplanował, ukochał odwiecznie i prowadzi przez życie  przez różne doliny, ale na obfite pastwiska.

180 kobiet podniesionych na duchu, ubogaconych świadectwem Aleksandry,  wspólną modlitwą uwielbienia, spotkaniem przy stole,  błogosławieństwem kapłańskim przeżyło kolejne spotkanie  z Maryją, która zawsze wskazuje na Jezusa  i zanosi prośby zebranych kobiet  przed Boży tron, prosząc, aby je wysłuchał zgodnie ze swoją wolą, którą jest miłosierdziem samym.  Mówił o tym ks. Łukasz Szromek, który powierzył intencje zebranych kobiet Maryi w kapłańskiej modlitwie wstawienniczej,  przekonując je, że  w żadnej sytuacji życiowej nie są samotne.

BÓG NOSI NAS W SWOIM SERCU

Prowadząca Magnificat Lidia Jurczyk  mówiła  o tym, że my również jesteśmy w sercu Boga. Jezus się wcielił jako Syn Boży, a my jesteśmy wszczepieni w Jezusa.  W Jego ciele też jesteśmy. Jezus przyszedł po to na ziemię, po to oblókł się w ludzkie ciało, aby na nowo wprowadzić człowieka w serce Boga. Bóg przez Jezusa nosi nas w swoim Sercu. Podobnie jak matka nosi komórki dziecka w swoim ciele do końca życia. Lidia powołała się na artykuł:  ? Dzieci są na zawsze? z ?Gościa Niedzielnego? o odkryciu naukowców na ten temat.  Od 4. tygodnia ciąży dziecko wymienia się  komórkami z matką.  I te komórki są w jej mózgu, płucach, nerkach, sercu do końca życia.


 ?Jeżeli czasem masz trudności, aby dziękować Bogu za wszystko, przypomnij sobie, jak Jezus oddał całe swoje życie jako ofiarę dziękczynną Bogu. Całą swoja energię życiową, całe bogactwo woli i miłość, On skupia i streszcza w modlitwie dziękczynienia. Jeżeli chcesz znaleźć jedność i spójność w swoim życiu, to najlepsze, co możesz uczynić, to dziękować Bogu za wszystko?.
W. Stinissen OCD. 
Władysława Bańczyk